Do Kielc przyjechał w latach 50. z Jarocina i od tamtej pory jest z naszym miastem związany na stałe. Mieszka przy Parku Stadion Leśny, gdzie codziennie chodzi na spacer, a jeszcze po dziewięćdziesiątce potrafił pieszo przejść pół miasta.
Pan Józef nie wygląda na swój wiek i jak podkreśla – żeby się tak trzymać, trzeba się dobrze odżywiać. Sam twierdzi, że kiedyś miał prostą postawę, a dziś „jest trochę pokrzywiony”, choć w rzeczywistości wciąż imponuje wyprostowaną sylwetką i spokojną, pogodną twarzą.
Był zawodowym wojskowym w stopniu oficerskim. Następnie przez ponad 20 lat pracował w Urzędzie Wojewódzkim w wydziale komunikacji – kontrolował pojazdy i egzaminował na prawo jazdy, a także pełnił funkcję ławnika do spraw wykroczeń. Przeszedł przez obóz pracy i nawet to potrafi wspominać z niezwykłym spokojem, mówiąc „inni mieli gorzej”.
Jest ojcem syna i córki, dziadkiem dwójki wnuków i pradziadkiem jednej prawnuczki. Cała rodzina mieszka w Kielcach, a święta zawsze spędzają razem. Od 16 lat jest wdowcem. Niczego w życiu nie robił „byle jak”, a dziś dba o swoje codzienne rytuały, takie jak poranna godzina tańca – wtedy nie wolno do niego dzwonić.
Fot. Echo Dnia