Zaledwie kilka minut wystarczy do wstępnej oceny tego czym kielczanie ogrzewają swoje domy. Za pomocą stacji pomiarowej „Sowa” kielecka Straż Miejska niemal codziennie sprawdza, czym mieszkańcy palą w piecach i czy z kominów nie wydobywają się szkodliwe substancje.
Podczas sezonu grzewczego na wielu osiedlach łatwo zauważyć dym unoszący się z kominów. Podczas interwencji jego szkodliwość badają strażnicy miejscy za pomocą stacji pomiarowej „Sowa”. Urządzenie zasysa powietrze i bada próbki dymu wydobywającego się z komina. Dzięki temu można stwierdzić czy spalane są niedozwolone materiały. Pomiaru dokonuje się z odległości kilku metrów od posesji. Czas pomiaru trwa około minuty. Eko-patrol wykorzystuje również antysmogowego drona.
– Jeżeli widzimy, że jakiekolwiek normy są przekroczone, wchodzimy na teren posesji i przeprowadzamy szczegółową kontrolę. Sprawdzamy, co znajduje się w palenisku, obok paleniska, a także jakiego rodzaju opał jest w magazynku opału – mówi st. insp. Bogusław Kmieć, rzecznik Straży Miejskiej w Kielcach.
Od początku sezonu grzewczego strażnicy interweniowali już 214 razy i wystawili 12 mandatów. Kary mogą sięgać 1500 złotych.
Rok temu o tej samej porze interwencji było aż 325, strażnicy wystawili też 9 mandatów i rozdali 10 pouczeń.